poniedziałek, 30 czerwca 2008

Dylemat sędziowski

Ostatnio na turnieju w Rabce miałem problem. Sędziowski problem. Ktoś krzyczy: sędzia! No to biegnę, biję rekordy na setkę, patrzę co jest grane. Zegar jantar, obydwie chorągiewki już opadły, ale… Jedna opadła najpierw. I tu jest problem. Każdy wie, że jeżeli obydwoje przekroczą dopuszczalny czas na partię to mamy remis. Kodeks coś tam też na ten temat twierdzi. Na szczęście w najwyższym doku męcie każdego sędziego jest coś w stylu „Zbyt szczegółowe przepisy…” . No właśnie, co jeżeli sytuacja przy szachownicy jest anormalna? Tutaj sędzia musi włączyć procesor logiczny ;)
Wracając do wspomnianego problemu. Zawodnik z Krakowa twierdzi, że wygrał ponieważ jego przeciwnik jako pierwszy przekroczył czas, a jemu samemu chorągiewka opadła dopiero gdy zawodnik z Łaz wykonał posunięcie tuż po zakomunikowaniu mu, że przegrał przez czas. Co mnie zaskoczyło, nikt nie kwestionował chronoligji. Czyli Krakowiak wygrał na czas, ale nie potrafił tego właściwie zareklamować. No właśnie, ale skoro reklamacja to było krzyknięcie czas, to czy to znaczy, że nie wygrał ? 99% partii w tym momencie się kończy, ale nie tutaj. Zawodnik z Łaz bardzo głośno upomina się remisu, który może byłby zgodny z jednym punktem kodeksu, ale nie z dwoma innymi, a w tym moim ulubionym: Zawodnik nie może przyczyniać się do zlej reputacji gry w szachy. Dzisiaj podjął bym inną decyzję. Remis ale z wykluczeniem pana z Łaz z turnieju. Nie lubię pieniaczy. W tej historii nie ma znaczenia to, że krakowiak to mój kolega.

piątek, 27 czerwca 2008

Wakacyjne Grand Prix w Rabce

Już w niedzielę startuje Wakacyjne Grand Prix w Rabce. Oczywiście wszystkich zapraszam, zwłaszcza że turniej zapowiada się bardzo silnie. Zgłosiło się kilku silnych szachistów z okolic. Nawet kilka nazwisk z poza województwa się znalazło. Mam więc nadzieję, że sprzętu mi wystarczy.
Zastanawiam się również czy Andrzej Doniec zwycięży w tym roku? Konkurentów będzie miał silniejszych niż rok temu. Wielką niewiadomą jest udział zawodników z Rabki. Pewnie jak zwykle wakacje będą dla dzieci wolnym od wszelkich obowiązków. Zwiastunem złego były wczorajsze zajęcia. Nie przyszedł nikt z czołowych zawodników klubu, nawet Mateusz Krasiński.

czwartek, 26 czerwca 2008

Dziwne lecz prawdziwe

Ostatnio na turnieju, który sędziowałem spotkało mnie dziwne zdarzenie. Pojechałem z synem na Mistrzostwa Małopolski Przedszkolaków, a że wszędzie jest niedobór sędziów poproszono mnie o sędziowanie.

W takich sytuacjach nigdy nie odmawiam, wiadomo zawsze sam mogę potrzebować pomocy. Niby nic w tym szczególnego, taka koleżeńska przysługa. Problemem było właśnie to, że grał tam mój syn.
Znalazł się człowiek, któremu przeszkadzało to, że sędziuję tam gdzie gra młody mrozik. Przecież sędziów jest trzech, więc mogę stać gdzie indziej, a nie akurat tam gdzie mody. Przyznam, że zdębiałem. Od ośmiu lat jestem sędziom i pierwszy raz ktoś zarzuca mi stronniczość. Gdyby miał jakieś podstawy poza tym, że Michał wygrał z synem awanturnika, ale nie! Ja tylko wynik wpisałem i tyle. Najzabawniejsze jest to, że turniej organizował trener wspomnianego zawodnika. Komu buntowniczy rodzic chce zrobić szkodę mi ? Ja mogłem powiedzieć „mam w dupie”, nie sędziuje. Lubie Marka Cz. i nie uważałem aby jeden frustrat miał popsuć naszą znajomość. Szkoda tylko, że rodzice upatrują przyczyn porażki swoich pociech w sędziach, a nie w umiejętnościach.