poniedziałek, 19 listopada 2007

To są jaja !

Bardzo ciekawy przypadek miałem ostatnio, dziewczę z technikum plastycznego! I to co stwierdziłem to był dramat... Mieliśmy robić ciągi geometryczne( nie wiedząc co to ciąg arytmetyczny) problemy były jednak bardziej niebywałe niż te ciągi. Okazało się że będąc w II klasie można nie potrafić policzyć 8/4. Patrzę co ona robi, a ta wyciąga kalkulator i liczy.
bo my możemy wszystko na kalkulatorze liczyć.
No ja rozumiem pierwiastek ze 121 czy 21*8, ale 8/4.
Problem jest ciekawszy niż się wydaje, a jego źródło jest w systemie. Pierwsze pytanie to jak ona ukończyła gimnazjum( i podstawówkę)? Wydaje mi się, iż
gimnazja nie mają interesu uczyć czegoś, testy gimnazjalne nie są tak poważne jak matura, a więcej uczniów to większe wydatki... Więc przepycha się debili jak kukułcze jajo, niech się w LO martwią. Dla ludzi po Gimnazjach "prawdziwa matematyka" to szok, problem nie do przejścia.

czwartek, 15 listopada 2007

Cofam się...

Tak sobie patrzę na dyplom wiszący i krzyczący: Mistrz Województwa! Tak, to było ... ładnych pare lat temu. Byłem niezły, a i lubiłem matmę, prawie cały program LO przyswiłem sobie w pierwszej klasie. No i jak skończyłem, niby zdolny a nawet nie pamiętam jak rozwiązać złośliwe układy równań Cramera. To są jaja, schodzę na psy. Może powinienem więcej szkolić studentów, a może sam sobie liczyć, bez celu ?

niedziela, 11 listopada 2007

Trudne rachunki

W ostatnich dniach moi uczniowie mnie przerażają. Dziewczę z I klasy LO ma problem z 5 do kwadratu, no bo dlaczego nie miało by to być 10? A wszystko przez te niewymierności w mianowniku. No i te wzory skróconego mnożenia. Masakra, przecież to przekracza możliwości intelektualne licealistów.
Jest jedno więc pytanie, czego ci ludzie uczyli się w gimnazjum ? Jak je ukończyli? Po długim zastanowieniu mogę powiedzieć, żeby minister edukacji d... sobie wytarł reformami. Państwo kształci debili. Prosta sprawa, jak podnieść wyniki egzaminów? Obciąć materiał. Tylko kto na tym zyska, uczniowie? Chyba nie. Powszechnym jest problem z przechodzeniem pewnych etapów w edukacji. Po gimnazjum ludzie wymiękają na lekcjach matmy w LO, jak już się przemęczą to idą a studia(taka moda), a tam tragedia, nawet ekonomista musi umieć różniczkować i całkować, ale tego w LO już nie uczą(a jeśli to po co skoro na maturze nie będzie). No i mam z czego żyć ;)

środa, 7 listopada 2007

Matura z Matematyki - blady strach...

Matura z matematyki to postrach wszystkich licealistów, blady strach pada na każdego nastolatka, który pomyśli o jej zdawaniu. Tylko dlaczego ?
Jak można bać się, jeżeli do zdania wystarczy 30% ! Przecież to są straszne wymagania, czemu więc nie 10% i mamy społeczeństwo dbili ;) Czy napisanie na 31% można uznać za zdanie matury ? Oczywiście że nie, matura jest sprawdzianem wiedzy, ocena z niej ma odzwierciedlać poziom wiedzy matematyczne, a zadania są debilnie proste. Większość zadań polega na podstawianiu do wzorów, żadnych ciekawostek, ukrytych pułapek i krętych labiryntów obliczeń. Obecną maturę można zdać z marszu, bez przygotowań, a nawet o 4 nad ranem te 30% powinien uzyskać każdy uczeń LO.

Więc czego się bać ? Mitu! Ot co.

wtorek, 6 listopada 2007

Pierwsze 0-0

Miałem ostatnio przyjemność sędziować turniej szachowy "Sułkowicka Jesień". Jest to jeden z Małopolskich Klasyków. Turniej na tyle fajny, że grają w nim nasi juniorzy z Rabki. Zawodnicy walczą w dwóch grupach A (od 1600) i B(do 1600). Grupa A jak co roku nie stwarza żadnych problemów, można by powiedzieć że sędziuje się sama. Grupa B natomiast jest bardziej absorbująca uwagę. Większoś interwencji to sprawy pożądkowe, ale podczas ostatniej rundy dwóch szachistów zrobiło sobie przedstawienie. Grali tak, że aż trzeba było zobaczyć. Podstawiali i dorabiali hetmany, przewaga materialna była bardzo ulotna, a na sam koniec zremisowali. I tu był już problem bo grali na drugim stole. Były protesty i to słuszne, a sami zawodnicy przyznali się bez bicia, że uzgodnili wynik przed rundą. Decyzja mogła być tylko jedna remis piłkarski: 0 - 0. Wniosek prosty chcesz remisu to rozegraj debiut i zaproponuj go, bez robienia jaj.

No i stało się...

Stało się co miało się stać, mam własnego Bloga!
Ale po co mi on? Chyba po to aby dzielić się swoimi złośliwościami z całym świate, oczywiście tą małą jego częścią która czyta po polsku. O czym będzie ten Blog ? Pewnie o tym co mnnie gryzie, o szachach, internecie, komputerach i innych bzdurach. Zapewne sporo bedzie o sędziowaniu turniejów i szachach w Rabce i pewnie o imprezach szachowych takich jak organizowane przezemnie Mistrzostwa Podhala . To by było na tyle w ramach przywitania się. Lada chwila coś mądrego tu będzie.